Rozwód po polsku – dlaczego warto postawić na mediacje?

I. Przez wiele dziesiątków lat prawnicy kazali sobie słono płacić za “poprowadzenie sprawy rozwodowej” (do dziś stawki w dużych miastach to co najmniej kilka tysięcy złotych – średnio 6 tysięcy ( dane z Poznania ) oraz dodatkowe kilkaset za zastępstwo na rozprawie ).

W istocie nie dość, że wiele tego typu spraw nie jest skomplikowana od strony formalnej i faktycznej ( wiele spraw jest podobna, a małżonkowie chcą się szybko rozstać ) , a więc na dobrą sprawę pozew rozwodowy może napisać “każdy czytaty i pisaty”, to na dodatek pełnomocnicy stron często skłócali ze sobą małżonków, chcących się rozstać.
Powodowało to zaostrzenie konfliktu, który rozciągał się później na sprawy opiekuńcze przed Sądem Rodzinnym ( działającym wówczas jako sąd opiekuńczy ). Obecnie ta świadomość powoli się zmienia i jest to dobry prognostyk na przyszłość.

II. Sąd, rozpatrując sprawę rozwodową, musi wziąc pod uwagę zarówno przesłanki pozytywne wydania wyroku rozwodowego czyli innymi słowy jakie są argumenty za orzeczeniem rozwodu.

Do takich przesłanek pozytywnych należy trwały i zupełny rozkład pożycia małżeńskiego.

a) Zupełny rozkład pożycia małżeńskiego – Sąd musi zatem z urzędu ( jest do tego zobligowany ) zbadać czy ustały wszelkie więzi pomiędzy małżonkami, a więc relacja emocjonalna ( duchowa ), więź fizyczna (bliskość fizyczna) oraz materialna (tzw. wspólne gospodarstwo domowe tj. opłacanie rachunków, wspólne inwestycje itp.).

b) Twałość rozkładu pożycia małżeńskiego – Sąd poszukuje argumentów na poparcie, że w istocie nie ma już nadziei na uratowanie związku ani obecnie ani również na przyszłość.

III. Przesłankami negatywnymi orzeczenia przez Sąd rozwodu:

1.Jeżeli wskutek rozwodu miałoby ucierpieć dobro wspólnych małoletnich dzieci małżonków,

2.Jeżeli z innych względów rozwód byłby sprzeczny z zasadami współżycia społecznego,

3. Jeżeli rozwodu żąda jedno z małżonków wyłącznie winne rozkładu pożycia, drugie z małżonków zaś na rozwód się nie godzi, a odmowa tej zgody nie jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.

1) Pierwsza omawiana przesłanka skłania właśnie do postulatów de lege ferenda ( propozycje wprowadzenia zmian w ustawodawstwie ), aby w przypadku, gdy są małoletnie dzieci to przed wniesieniem sprawy rozwodowej była obowiązkowa mediacja.
Wymagałoby to nowewelizacji kilku ustaw, bo obecnie to sąd decyduje o zastosowaniu mediacji( dopiero po wniesieniu pozwu do Sądu czy sprawę skierować do mediacji). Na to muszą zgodzić się małżonkowie, ale jednak ustawodawca zapomniał w ogóle o dobru małoletniego dziecka. Oczywiście, że ogólne pojęcie mediacji zakłada zgodę obu stron. Dlatego na etapie przedsądowym bardziej mamy do czynienia z negocjacjami z zastosowaniem innych technik ADR (rozwiązywania konfliktów) co z typową mediacją.

W tej materii jest bardzo wiele problemów do poruszenia, ale najważniejszym z nich jest to, że często matki traktują swoje dzieci jak “karty przetargowe”, aby więcej uzyskać od byłego męża.
Dzieci w takim wypadku są traktowane instrumentalnie i cierpią podwójnie albowiem tracą ognisko domowe, ale na dodatek zaczynają być elementem rozgrywki pomiędzy dorosłymi.

Pozostałe dwie przesłanki zdarzają się już nie tak często i dotyczą wyjątkowych sytuacji, w których naruszone by było poczucie sprawiedliwości, a więc opuszczenie małżonka w ciężkiej chorobie i żądanie rozwodu, gdy z akt sprawy wynika, że to on jest wyłącznie winny rozkładu pożycia małżeńskiego. Te dwie ostatnie przesłanki zależą indywidualnie od oceny Sądu.

IV. Wina

1) Bardzo wiele nieporozumień jest też w kwestii winy i często jest to traktowane ambicjonalnie, aby Sąd obowiązkowo orzekł o winie w wyroku rozwodowym.

Wiele osób ma też wyobrażenia typowo filmowe i często po obejrzeniu filmów amerykańskich traktuje sprawę rozwodową jak możliwość odegrania się na drugim z małżonków.

Również polskie paradokumenty czy seriale nie przedstawiają pełnego obrazu tej problematyki.

Praktyczny aspekt winy dotyczy kilku sytuacji, ale to bardzo często doprowadza do nadmiernego wydłużenia postępowania rozwodowego na kilka rozpraw i de facto “prania brudów”, co dla nikogo nie jest przyjemne. Chyba, że mamy do czynienia z osobą, która działa z niskich pobudek i jest osobą bardzo konfliktową.

Do typowych zachowań, których wynikiem jest rozkład pożycia małżeńskiego są:
– groźby, nękanie fizyczne i psychiczne,
– odmowa współżycia,
– porzucenie małżonka bez powodu,
– pijaństwo,
– agresja,
– zdrada małżeńską.

2) obowiązek alimentacyjny między byłymi współmałżonkami, a orzeczenie o winie.

Małżonek, który został uznany za wyłącznie winnego rozpadu małżeństwa, nie może żądać od swojego byłego niewinnego współmałżonka alimentów. Tymczasem małżonek niewinny może zażądać od małżonka winnego alimentów, jeżeli tylko rozwód pociągnął za sobą istotne pogorszenie jego sytuacji materialnej. Małżonek taki nie musi znajdować się w stanie niedostatku.

Stan niedostatku jest natomiast podstawą żądania alimentów przez małżonka, który nie został uznany za wyłącznie winnego rozpadu małżeństwa. Oznacza to, że w sytuacji, w której sąd zaniechał orzekania o winie, każdy z małżonków może wystąpić przeciwko współmałżonkowi z roszczeniem alimentacyjnym. Za stan niedostatku w praktyce przyjmuje się “brak własnych środków (zarobków lub dochodów) oraz możliwości zaspokojenia potrzeb, które należy uznać za uzasadnione w konkretnej, rozpatrywanej indywidualnie sytuacji życiowej (społecznej, zdrowotnej, wiekowej)”* .

Obowiązek dostarczania środków utrzymania małżonkowi rozwiedzionemu wygasa w razie zawarcia przez tego małżonka nowego małżeństwa. Jednakże gdy zobowiązanym jest małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za winnego rozkładu pożycia, obowiązek ten wygasa także z upływem pięciu lat od orzeczenia rozwodu, chyba że ze względu na wyjątkowe okoliczności sąd, na żądanie uprawnionego, w/w termin przedłuży. Małżonek uznany za wyłącznie winnego odpowiada bez ograniczeń czasowych.

Z obowiązkiem alimentacyjnym wiąże się także prawo do renty rodzinnej rozwiedzionego małżonka. Wdowa, która do dnia śmierci męża nie pozostawała z nim we wspólności małżeńskiej, ma prawo do renty rodzinnej wówczas, gdy spełniała wymogi określone w przepisach i miała w dniu śmierci męża prawo do alimentów z jego strony ustalone w wyroku lub w ugodzie sądowej.

3) Spadkobranie a orzeczenie o winie współmałżonka

Złożenie pozwu o rozwód z wnioskiem o orzeczenie winy rozpadu małżeństwa współmałżonka ma również znaczenie w kontekście spadkobrania. Zgodnie bowiem z postanowieniami art. 940 § 1 k.c. małżonek jest wyłączony od dziedziczenia, jeżeli spadkodawca wystąpił o orzeczenie rozwodu lub separacji z jego winy, a żądanie to było uzasadnione. Wyłączenie małżonka od dziedziczenia następuje na mocy orzeczenia sądu. Wyłączenia może żądać każdy z pozostałych spadkobierców ustawowych powołanych do dziedziczenia w zbiegu z małżonkiem. Termin do wytoczenia powództwa wynosi sześć miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o otwarciu spadku, nie więcej jednak niż jeden rok od otwarcia spadku.

Reasumując, sprawy mediacyjne powinny być etapem wstępnym przy sprawach rozwodowych tj. wtedy, gdy są małoletnie wspólne dzieci. Ustawodawca powinien bowiem chronić przede wszystkim dobr małoletnich dzieci i nadrzędną wartością powinna być ochrona trwałości rodziny.

Obecnie mediacja jest włączona do procedury cywilnej, a więc jej zastosowanie jest możliwe dopiero po wniesieniu pozwu rozwodowego jest to więc zdecydowanie za późno i wiele aspektów sprawy sądowi może po prostu uciec uwadze.
Tymczasem, gdyby mediacja była etapem wstępnym i obligatoryjnym etapem w sprawach rozwodowych, a ugoda przed mediatorem zastępowałaby orzeczenie Sądu o orzeczeniu rozwodu na pewno przyczyniłoby się to do zmniejszenia wielu tragedii z udziałem dzieci.
Również za mediacją w sprawach rozwodowych powinien przemawiać aspekt ekonomiczny. Obecnie opłata sądowa jest stała i wynosi 600,-zł. Na dodatek sprawy rozwodowe są rozpatrywane w sądach okręgowych. Osoby, które nie mieszkają w dużych miastach, gdzie są sądy okręgowe muszą dojeżdżać po kilkadziesąt kilometrów.

Tymczasem mediatorzy byliby dostępni w każdym mieście, co byłoby mniej stresujące dla samych małżonków i nie powodowało powiększenie konfliktów. W wielu sprawach pozwoliłoby do rozwiązania wielu problemów, z którymi małżonkowie sobie nie potrafią poradzić, a ostatecznie na rozstanie się w zgodzie. Pozwoliłoby to uniknąć drastycznych zdarzeń z udziałem dzieci.

* Henryk Dolecki (red.), Tomasz Sokołowski (red.), Marek Andrzejewski, Anita Lutkiewicz-Rucińska, Adam Olejniczak, Anna Sylwestrzak, Andrzej Zielonacki “Kodeks rodzinny i opiekuńczy – komentarz”

Share and Enjoy !

0Shares
0 0 0
Ten wpis został opublikowany w kategorii rodzinne sprawy i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *